wtorek, 5 kwietnia 2016

Mleko w proszku

Wy też tak macie, że czym bliżej wyjazdu/celu jesteście, to bardziej się denerwujecie? Ja tak właśnie mam. Czuję się jak tytułowe mleko w proszku. Niby jestem stała, a tu jednak w rozsypce. Do matury 28 dni, do wylotu 40. W międzyczasie za 23 dni mam urodziny, a w ten weekend do Polski przyjeżdżają moi rodzice. Tyle rzeczy w tak krótkim okresie, że człowiek nie jest w stanie tego ogarnąć. Ten tydzień mam zawalony nauką tak bardzo, że nie mam czasu zastanowić się jak mam na imię i co by tu zrobić na obiad. Żeby było weselej od pewnego czasu nie odzywam się z babcią, która wiecznie ma o coś pretensje. Doszłam do wniosku, że lepiej zejść z drogi i zamknąć się w "swoich" czterech ścianach. 

Co ostatnio zauważyłam? Więcej ludzi czyta posty tego typu niż moją serię SundayTravel, ale tak jak pisałam na początku, ta seria to tylko zapychacz bloga do czasu wyjazdu. Mam nadzieję, że jak już będę na miejscu to będzie mnóstwo tematów do poruszenia! Szczególnie, że nie mogę się doczekać podzielenia się z wami wszystkimi konkluzjami po pierwszych dniach, tygodniach, miesiącach. Niecierpliwie czekam aż będę mogła zarezerwować sobie jakieś wakacje. Gdziekolwiek. Miałam wielki plan, ale do czerwca bilety i hostele mogą podrożeć, więc mam w zanadrzu kilka opcji. Ostatecznie zostanę w mojej hacjendzie sama, korzystając z uroków pustego domu i braku w nim dzieci, bo zapewne już po tych pierwszych tygodniach odczuję zmęczenie. Ale zdaję sobie sprawę, że trzeba się wdrążyć w rytm pracy i pójść na kompromis z samym sobą. 

Co ostatnio chodzi mi po głowie? Cały czas stresuję się, że jakoś w połowie czerwca do dnia mojego urlopu w domu będzie summer au pair z Irlandii, o której wiem tylko tyle, że istnieje. Nie wiem nawet jak ma na imię czy ile ma lat! Fajnie byłoby, gdybym dostała na nią namiary i mogła się zapoznać nim spędzimy ze sobą kilka tygodni i będziemy dzielić moją łazienkę (a ja jak zwykle boję się, że ktoś będzie grzebał mi w rzeczach, czego naprawdę nie lubię). Wiem, że myślę o tym na wyrost, ale ja zawsze mam plan B, na wypadek gdyby coś się stało. Lubię sobie pomyśleć "a co byłoby, gdyby...?". 

Chciałabym też umieszczać na tym blogu inne posty. Właściwie chciałabym pisać o wszystkim co lubię, czym się interesuję, czy o tym, że spaliłam wodę na kawę (zdarzyło mi się to ostatnio! nie wiem jak!). Tylko, czy tego nie będzie za dużo? Au pair life + milion innych pierdółek? Zastanowię się nad tym, zrobię jakiś plan. Cały czas też rozważam zrobienie jakiegoś sensownego szablonu na blogu, żeby był w stylu "simple", ale i "professional", jeśli to ma jakikolwiek sens! Ale wydaje mi się, że ma. 

Wracam do przerwanej nauki (jeśli ktoś po maturze zapyta mnie o coś z geometrii, to skończy się to źle, nie żartuję). A w niedzielę zapraszam na kolejny post z mojej jakże "przecudownej" serii SundayTravel,

3 komentarze:

  1. Zbierałam się i w końcu dziś mi się udało przebrnąć przez całość bloga i muszę Ci powiedzieć, że mega Ci się trafiło z tą rodziną w Szwajcarii.
    Co do samego wylotu to lepiej stresować się teraz, niż obudzić na miejscu z miną, że już jesteś :D Mój tata 5 dni przed moim wylotem miał wypadek, więc moje myśli skupiały się na nim, nie na wyjeździe. Ocknęłam się na lotnisku w Szkocji :p Tak więc martw się teraz, ale z umiarem :)
    No i powodzenia na maturze, warto ją zdać bo potem zapomina się o poprawkach- taka ja na przykład :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z maturą tak właśnie jest, lepiej ją zdać i mieć, a nie potem żałować. ;) I w sumie bardziej myśli dręczą mnie maturą niż wyjazdem, ale ten cały czas gdzieś się jednak przewija i mam momenty tak wielkiego stresu, że sama nie wiem jak to się dzieje.
      O, ale też się boję, że ocknę się na lotnisku i zapytam sama siebie jak to się stało, że to już?

      Usuń
    2. Ku jasności, nie żałuje, że jej nie zdałam.żałuję, że zabrakło mi 2pkt. Bo wiecej by mnie tak nie bolało :D
      Na pewno nie bedziesz zalowala. Poznalas wstepnie rodzine, a nie wiele osob ma okazje, do tego znasz jezyk i masz blisko rodzicow, a to jednak bardzo duzo pomaga :) glowa do gory

      Usuń