piątek, 16 października 2015

Au Pair video

     Hej! W końcu nagrałam filmik do mojego profilu na APC. Jestem całkiem zadowolona z efektów, chociaż jakość i edycja świadczy, że jestem laikiem w edytowaniu filmików. No cóż, nie we wszystkim można być najlepszym. Trzy dni męczarni, nagrywania, składania nie poszły na marne, chociaż tyle cierpliwości co straciłam, to aż szkoda gadać. 
     W środę zaczęłam nagrywać, nagrałam najpotrzebniejsze rzeczy: o mnie, dlaczego chcę być au pair, doświadczenia z dziećmi oraz zainteresowania. Półtora minutową część nagrywałam prawie godzinę, bo ciągle plątał mi się język albo zapominałam o czym chcę mówić. Wczoraj zaczęłam to montować, ale program mi nie chciał działać, myślałam, że padnę. Trzy godziny szukałam rozwiązania i w końcu pobrałam starszą wersję programu i poszło! Na szybko coś zmontowałam i odłożyłam na dzisiaj. I jak sobie obiecałam tak dziś dokończyłam wszystko. Na przerwie poszłam z koleżanką pod ratusz, gdzie na jego tle nagrałam zakończenie filmiku. Po południu brat nagrał jak jeżdżę samochodem i kiedy tylko wróciłam do domu, zabrałam się za montowanie. Myślę, że jest okej. Filmik jest naturalny, spontaniczny. Przed nagrywaniem szukałam inspiracji na YouTubie i byłam załamana, bo wszystkie filmiki, które znalazłam były takie piękne i wyreżyserowane. Ale no właśnie - wyreżyserowane. Doszłam do wniosku, że jest to za bardzo sztuczne i wykute. 
     Rano dostałam też maila z agencji, że moje dokumenty już do nich doszły, także wszystko mam już z głowy. W tym momencie muszę czekać na rodziny, ale ciągle sobie uświadamiam, że szybko to nie nastąpi. Obserwuję oferty rodzin i dopiero są na styczeń, luty, a do czerwca jeszcze daleko. 
     Napiszę jakąś aktualizację dopiero kiedy coś zacznie się dziać. Zobaczymy, może nie będzie to trwało aż tak długo? Kto wie jak będzie.

środa, 14 października 2015

Jestem dostępna dla rodzin!

     Jestem już dostępna! Wczoraj miałam telefon z agencji, dogadałyśmy z konsultantką szczegóły, wysłałam dzisiaj wszystkie papiery pocztą (bo w sobotę okazało się, że jest krócej otwarta i się spóźniłam). O 1:30 w nocy dostałam maila z AuPairCare, że jestem już dostępna dla rodzin! Jestem niesamowicie szczęśliwa! :D
     Rozpoczęłam dziś kręcenie filmiku na stronę agencji amerykańskiej. Prawie wszystko mam nagranie, jedynie mam problem ze składaniem, bo nie pokazuje mi się obraz, nie wiem co się mogło stać. W każdym razie jeszcze nad tym popracuję.
     Mam też dodatkowe zdjęcia z kuzynem! Akurat pomagałam mu w pracy domowej, więc duży plus! Chociaż pewnie jeszcze ze dwa zdjęcia przydałyby się, może akurat komuś będę pomagać, bo jest taka możliwość w najbliższej przyszłości! ;-)
     Nie mogę się doczekać aż zrobię ten filmik do końca i zdobędę kilka zdjęć z dziećmi! To już będzie definitywny koniec mojej aplikacji, a profil będzie pełny i piękny. :-)
     Dzisiaj swoją energię idę wyładować na siłownię i dancehall! Tak mnie nosi, że innego wyjścia po prostu nie mam, muszę się ruszyć i dać kopa organizmowi.

czwartek, 8 października 2015

Pisanie family letter

     Od dwóch dni mam skompletowane dokumenty, ale co z tego? Muszę je jeszcze wysłać do agencji, a nie odebrałam jeszcze od cioci ksera Międzynarodowego Prawa Jazdy. Gapa, zapomniałam o tym! Jak najszybciej muszę się do niej wybrać, żeby móc wysłać wszystko co trzeba. Mam nadzieję, że zrobię to do jutra, nie lubię tak wszystkiego odkładać na później.
     Zaczęłam pisać family letter. Jak mi idzie? No cóż, mam już całą stronę w Wordzie, gdzie opisuję siebie, swoją rodzinę, jakie są moje zainteresowania, co lubię robić w wolnym czasie, parę zdań o każdym z dzieci, którymi się zajmowałam, jakie mam obowiązki w domu i póki co to wszystko co mam. Muszę jeszcze napisać dlaczego chcę zostać au pair i dlaczego warto mnie wybrać. Myślę, że taki list jest fajny na sprawdzenie swoich umiejętności w języku angielskim. Po napisaniu całego listu muszę dać sobie chwilę czasu, znów go przeczytać i wyłapać jak najwięcej błędów (o ile takie będą). To również duża możliwość do przypomnienia sobie dużej ilości słówek, do nauczenia się nowych, ogólnie do sprawdzenia siebie. 
     Ciekawa jestem, kiedy po uzupełnieniu wszystkich informacji będę dostępna dla rodzin. Chociaż skoro i tak nie śpieszy mi się, to nie powinnam zamartwiać się takimi błahostkami. W tym momencie muszę poświęcić się szkole. Myślę, że nie jest źle. Staram się zaliczać wszystko jak najlepiej potrafię. 
     Na dzień dzisiejszy to tylko taka aktualizacja na jakim etapie jestem. Pewnie odezwę się po uzupełnieniu profilu na APC albo po zatwierdzeniu wszystkiego.

wtorek, 6 października 2015

Dokumenty skompletowane

     Przyszłam z aktualizacją tego, co się u mnie dzieje. Mianowicie, dziś byłam w Urzędzie Wojewódzkim i od ręki wyrobili mi Międzynarodowe Prawo Jazdy - a takie rzeczy się chwali. Posiadając już MPJ, mogę stwierdzić, że mam już wszystko skompletowane. Trochę to trwało, ale przeziębienie mnie trochę rozstroiło. Jutro zeskanuję i skseruję MPJ, i wyślę wszystkie dokumenty pocztą do agencji. 
     Co dalej? Muszę jeszcze dodać 5 zdjęć na Au Pair Care i napisać family letter, na co w tym momencie nie mam czasu. W tym tygodniu czekają na mnie dwa sprawdziany, kartkówka i wypracowanie, bo przecież nie mam co robić tylko się uczyć. Ach, no i jeszcze na spokojnie muszę nakręcić filmik o sobie. Świetnie, kupię sobie dodatkowy czas. Może sprzedadzą mi go w spożywczym, co za ironia losu.
     Jestem trochę zestresowana faktem, że zapewne w przyszłym tygodniu będę dostępna dla rodzin, chociaż i tak w najbliższym czasie nikt się nie odezwie, skoro chcę lecieć dopiero w czerwcu. Mimo wszystko wiem, że rodziny amerykańskie będą przeglądać mój profil, a to przyprawia mnie o zawrót głowy. Będę tak blisko wyjazdu, a jednak tak daleko. To jest naprawdę przerażające.

czwartek, 1 października 2015

Well done!

     ... I tu wcale nie chodzi o dobrze wysmażonego steka! Jestem strasznie zmęczona po dzisiejszej wyprawie do Lublina. Niecałe 85km drogi bus przejechał w 1,5 godziny, rekordowo! Chyba jeszcze nigdy tak długo nie jechałam do i z Lublina. A co poza tym? Jestem już po rozmowie w języku angielskim. Jeszcze przed wyjazdem stresowałam się tak bardzo, że musiałam wziąć pastylki uspakajające! Ale nie było tak źle. Spotkanie trwało 15, może 17 minut. Rozmowa składała się z 30 pytań, na wiele z nich trzeba było tylko odpowiedzieć "tak/nie". 
     Poza tym, korzystając z okazji, że byłam już w Lublinie, zdecydowałam się przejść po centrach handlowych. Ja jak to ja, poszłam do Inglota i zakupiłam pięć cieni z serii freedom system. Oczywiście mam stoisko Inglota w swoim mieście, ale musiałam się zaopatrzyć w te cienie, które nie są u mnie dostępne. Kupiłam również mój ulubiony lakier do paznokci, którego dawno nie mogłam dorwać w Internecie. Essie - Bahama Mama - gdzie Essie jest właśnie w Superpharmie na promocji -30% i lakier wyniósł mnie tylko 25zł. 
     Musiałam również poprawić kilka informacji w au pair room na stronie agencji amerykańskiej, czeka mnie jeszcze napisanie family letter, muszę błagać ludzi o odszukanie zdjęć, na których jestem z dziećmi, a jutro czeka mnie wyprawa do fotografa i Wydziału Komunikacji w Urzędzie Wojewódzkim, gdzie mam wyrobić Międzynarodowe Prawo Jazdy. Wydaje mi się, że jak załatwię te rzeczy, to będę mieć już wszystko i zostanie mi jedynie wysłać skompletowane dokumenty, zatwierdzić profil na stronie amerykańskiej i to byłby koniec. Potem kwestia szukania rodziny, ale z tym wcale mi się nie śpieszy ze względu na to, że planuję wylot na czerwiec 2016.