niedziela, 27 marca 2016

SundayTravel: Windisch & Habsburg

Przy okazji tego postu chciałabym życzyć wszystkim wesołych świąt. ;)
Z tym dniem mam 37 dni do matury oraz 49 dni do wyjazdu.

Tym razem pokażę Wam amfiteatr rzymski w Windisch z pierwszej połowy pierwszego wieku naszej ery, zbudowany przez stacjonujące tam legiony rzymskie. Z tego co wiem/przeczytałam pewne elementy znalezione w tym amfiteatrze znajdują się w Szwajcarskim Muzeum Narodowym w Zurychu oraz Muzeum Vindonissa w Brugg. 

Tutaj też zamieszczę zamek Habsburgów z miejscowości o tej samej nazwie. Byłam w szoku, gdy dowiedziałam się, że niedaleko rodziców jest miejscowość Habsburg z ich zamkiem. Doskonale wiem, że w całej Szwajcarii jest mnóstwo pięknych, zachowanych zamków, ale jakbym miała sprawdzić, gdzie wszystkie się znajdują, to pewnie zwariowałabym. Tak czy siak nie mam z tego miejsca wielu zdjęć, bo deszcz i wiatr przeszkodziły mi w zrobieniu jakiegokolwiek sensownego zdjęcia.





Na tym kole znajdują się nazwy kluczowych miejscowości z tamtego okresu oraz odległość w kilometrach po prostej linii. Jest tam też Kraków! ;)


środa, 23 marca 2016

Halbtax-Abo, GA i Gleis 7, czyli zniżki na bilety SBB

Halbtax-Abo (tudzież Half-Fare travelcard w języku angielskim), to karta umożliwiająca zakupów biletów na koleje w Szwajcarii (i nie tylko!). A więc o co chodzi? Dzieci do 16. roku życia mają zniżkę -50% na bilety, ale kończąc 16 lat można wykupić właśnie Halbtax-Abo.

Halbtax-Abo wykupuje się na rok. Jeżeli kupujesz to po raz pierwszy bądź po dłużej przerwie, koszt wynosi 185chf za rok. A jeżeli odnawiasz kartę po upływie równego roku korzystania z niej, cena wynosi 165chf. I uwaga - jest to rzecz rewelacyjna! Na krótszych trasach zniżka może być mniejsza niż 50% off, ale zniżka to zawsze zniżka. Np. jeśli ktoś codziennie podróżuje do pracy pociągami, to zaoszczędzi wiele pieniędzy dzięki tej ofercie. Sama skuszę się na tę opcję, ponieważ za bilet bez zniżek w tą i z powrotem do rodziców musiałabym zapłacić 44.80chf, a dzięki Halbtax-Abo, będę mogła zapłacić 22.40chf (czyli tyle, ile normalnie w jedną stronę). 

Dzięki Halbtax-Abo otrzymujemy również: 20% off na wypożyczenie samochodów Europcar w Szwajcarii, 25% off na podróże do Niemiec i Austrii (posiadając również GA), zniżki do 25% off na podróże europejskie (posiadając też Rail Plus), zniżki na jednodniowe podróże (+RailAway) oraz 20chf off na Museum Pass (karta z rocznym darmowym wstępem do wielu muzeów w Szwajcarii).

GA (czyli Generalabonnement), jest to nieograniczona karta przejazdowa nie tylko na pociągi, ale również na tramwaje, autobusy i statki aż do wygaśnięcia daty oraz umożliwia ona zniżki na wiele kolejek górskich! Roczna karta GA na 2. klasę, to koszt 3655chf, więc jest to zdecydowanie opcja exlusive i kieszonkowe au-poor na pewno na to nie pozwolą. Opcja miesięczna na 2. klasę to 330chf.

Gleis 7 (ang. Track 7), to dodatkowa karta dla posiadaczy Halbtax-Abo. Ta karta przysługuje tylko osobom do 25. roku życia. Koszt Gleis 7 jako dodatek do Habtax-Abo, to 129chf. Od sierpnia 2015 są to dwie oddzielne karty, wcześniej obie opcje znajdowały się na jednej karcie.
Co daje Gleis 7? Darmowe przejazdy kolejami po Szwajcarii w 2. klasie od godziny 19:00 do 5:00.

Myślę, że wyjaśniłam to jak najlepiej potrafiłam (patrząc na fakt, że nie ma mnie jeszcze w Szwajcarii i nie mam kogo dopytać). Korzystałam ze strony SBB, która ma wszystko dość prosto wytłumaczone (aż w 4 językach, więc każdy powinien sobie poradzić).

Gdybym napisała coś nie tak, a znajdzie się ktoś, to wie o co chodzi, proszę o sprostowanie. ;)

niedziela, 20 marca 2016

SundayTravel: Rheinfall

Rheinfall, czyli największy wodospad Europy. Niesamowite miejsce, warte odwiedzenia! Co prawda można się tam nieźle nachodzić, ale chyba właśnie po to się tam jedzie. Wodospad wygląda przepięknie z każdej strony. Ja miałam okazję nie tylko zobaczyć go z bliska, ale również pójść na drugą stronę i zobaczyć jak to wygląda z trochę dalszej perspektywy. Obie zachwycają! Chociaż fakt, że można kupić sobie bilet, podejść blisko i poczuć bryzy, jest niesamowity.

Z dniem dzisiejszym mam - 44 dni do matury i 56 dni do wylotu. Czyż ten czas nie leci szybko? Nawet nie wiem, gdzie on ucieka.

Wczoraj przez przypadek szukania dla siebie pewnej opcji zniżek na SBB (koleje szwajcarskie) wpadłam na pomysł o czym mogę napisać w środę! Myślę, że będzie to fajny post, przydatny tym, którzy mieszkają lub zamierzają mieszkać w Szwajcarii i o tym nie wiedzieli (sama dowiedziałam się przypadkowo, a moi rodzice nie mieli zielonego pojęcia o czym mówię).

P.S. Rozwiązałam swój problem z matematyką (bałam się, że wynik z matury próbnej będzie kluczowy dla sorki, ale na szczęście tak nie było!).






piątek, 18 marca 2016

Zaprezentuj niemiecki w wolny dzień...

A zapowiadało się tak cudownie! Jestem po próbnych maturach, a w związku z tym, że dziś mamy dzień otwarty szkoły i nie piszę dzisiejszych matur mam dzień wolny. Fajnie, co nie? Piątek wolny, dłuższy weekend, miał być pracowity i pożyteczny - miałam powtarzać polski. I co? Zaprezentuj język niemiecki na dniach otwartych! Bo tak! Bo dlaczego nie?! Ten moment, gdy sorka cię o coś prosi, bo nie ma kogo w to zaangażować. Mam ta siedzieć 2-3 godziny i opowiadać o czym tylko się da: ogólnie o języku niemieckim, o szkole i nauczaniu w niej języka niemieckiego, o Szwajcarii, o au pair. Jedyny pozytywny aspekt jest taki, że będę siedziała tam sama ze znajomymi, więc jest szansa, że jeśli gimnazjaliści do nas nie zajrzą, to będę mieć 3 godziny spokoju.

Trochę się stresuje, bo jeśli ktoś zada jakieś skomplikowane pytanie i okaże się, że siedzę tam dla picu, bo mój niemiecki nie jest wystarczający, że sypać zwrotami na prawo i lewo, to będzie klapa. Ja - prawie 19-latka - spaliłabym się przy takich dzieciaczkach. Masakra, nie?

Potem wybieram się z przyjaciółką na jakąś kawę, ciastko, cokolwiek. Miałam ostatnio gorsze dni i muszę się jej wygadać. Niby nic się nie stało, ale jestem załamana próbną maturą z matematyki. Poszło mi nawet okej. W sumie dobrze, prawie wszystkie zadania otwarte zrobiłam dobrze. ALE. Żeby nie było tak kolorowo - w każdym zgubiłam tu minusa, tam jakąś liczbę, gdzie indziej coś przekręciłam i niestety... wszystko mi wyzerowali i skończyłam z 28%. Zabrakło mi uwaga... JEDNEGO punktu. Brawo ja. Głupota level nie wiem który. 

No nic... Nie będę się już nad sobą tak użalała. Zbieram się i wychodzę prezentować niemiecki jak najlepiej umiem.

niedziela, 13 marca 2016

SundayTravel: Genewa

Hej, hej! Od tej niedzieli będą pojawiały się wpisy z kilkoma zdjęciami, czasami krótkimi refleksjami z miejsc w Szwajcarii, w których już byłam. Myślę, że to fajne zapełnienie bloga do czasu wyjazdu, czyż nie? ;)

W Genewie byłam półtorej roku temu. Była to dość spontaniczna podróż, wybraliśmy się ze znajomymi, co przyznam szczerze, było upierdliwe. Nie dość, że człowiek musiał przejechać 260km (co akurat mi specjalnie nie przeszkadzało), to jeszcze chodzisz z wielką grupą Polaków, a każdy chce zobaczyć inne miejsce. My z rodziną, gdy podróżujemy, zwiedzamy, to chodzimy jak najwięcej podczas przeznaczonego czasu. Prawdę mówiąc to nie jest tak, że jedziemy, siadamy nad jeziorem i siedzimy. Nie. My chodzimy, aż nogi zaczną domagać się powrotu do domu.








Do pokazania mam sporo miejsc. Jeszcze nie wiem co, kiedy, w jakiej kolejności, ale myślę, że to będzie ciekawa seria, gdzie nie będzie się trzeba namęczyć przy czytaniu! :)

niedziela, 6 marca 2016

Matura, wylot, wakacje

     Co łączy ze sobą te 3 fakty? A to, że jak skończę egzaminy ustne (11 maja) to mam 4 dni na przygotowanie się do wylotu. A wylot spowoduje początek pracy podczas której mam wakacje. Do matury 58 dni. Do wylotu 70. A do wakacji jeszcze troszkę, ale mimo wszystko. 
     Maturę zaczynam jak wszyscy 4 maja, a ostatni egzamin mam już 11 maja, co bardzo mnie cieszy. Jednak zamiast wziąć się w 100% w garść, piszę właśnie ten post. To nic, że sorka od matmy zadała na weekend ponad 60 zadań. To nic, że obok mnie leży papier kancelaryjny i czeka, aż wypełnię go jakimś marnym wypracowaniem. To nic, że znów czeka mnie ogrom słownictwa z angielskiego. To wszystko, to nic. Stresuję się, bo zamiast robić coś pożytecznego, ja nie mam już sił i nie robię nic. Nie mam sił robić zadań z matematyki. To jest dla mnie najgorsze, bo oczywiście w domu mi nic nie wychodzi, a ja nie jestem w stanie zrobić wszystkich zadanych zadań ze względu na równie ważne obowiązki z innych przedmiotów. Staram się to jakoś podzielić, ale nie zawsze wychodzi. Właściwie ostatnio nic mi nie wychodzi...

     Na wylot czuję się już prawie przygotowana. Ostatnio wymieniłam z hostem kilka maili, dzięki którym, wiem co im kupić. Przyszły do mnie kilka dni temu kolorowanki dla dzieci, tomik Szymborskiej po angielsku i polskie przepisy po angielsku. Host napisał mi, że uwielbia piwo, a hostka czekolady. Wspólnie mają się zastanowić, co będzie najlepszym prezentem dla dzieci. Jeszcze nie uzyskałam odpowiedzi, ale mam na to czas.

     Oficjalnie dowiedziałam się, że mam wolne od 23 lipca do 7 sierpnia, co oznacza, że muszę coś ze sobą zrobić. Na początku miała do mnie przyjechać przyjaciółka, ale to raczej nie wypali w tym roku. W ostatnim tygodniu lipca do moich rodziców przyjeżdża rodzina, a w pierwszym tygodniu sierpnia mój brat ze swoją dziewczyną. Jeśli chodzi o mnie, to chyba zaraz poproszę rodziców o zarezerwowanie lotu do Barcelony... Ja nie żartuję. 24-29 lipca, przelot w dwie strony + nocleg wyniesie mnie mniej więcej 285chf. Wiadomo, na miejscu jakieś bilety na metro, jedzenie, pamiątki, wstępy do różnych miejsc. Ale planuję przeznaczyć na wakacje miesięczną wypłatę, a jeśli coś zostanie, to dobrze. Kiedy przyjedzie mój brat, pewnie będę u rodziców. Zawsze, gdy mój tata jest w pracy, daje mi samochód na cały dzień, żeby gdzieś pojeździć. Rano zawożę do do pracy, wieczorem odbieram. W ciągu dnia mogłabym z bratem, jego dziewczyną i najmłodszym bratem pojeździć tu i tam. 

     Teraz, gdy się trochę "wygadałam" i czuję się lepiej, zabiorę się za wypracowanie. I postawię sobie jeszcze pytanie - dlaczego wszystko odkładam zawsze na ostatnią chwilę?