niedziela, 10 kwietnia 2016

SundayTravel: Bazylea

Dzisiejszy post dodaję z opóźnieniem. Dalej jest niedziela, ale jednak wolę robić to z rana, czuję wtedy, że mam więcej czasu na inne czynności, ale mniejsza. Wczoraj przyjechali moi rodzice, jestem przez to lekko zakręcona, a jutro czeka mnie sprawdzian z polskiego z tak dużej ilości materiału, że głowa mała. Przydałoby się cokolwiek przeczytać, ale zapowiada się, że to będzie pierwszy sprawdzian od początku liceum, na który nie nauczę się niczego i oddam pustą kartkę. No cóż, bywa. Chyba...

Do matury 23 dni! Do wyjazdu 35. W dalszym ciągu siedzę zaszokowana tym, że czas leci tak szybko, że nie mogę skupić się na niczym innym poza maturą (w ostatnim tygodniu dużo powtórzyłam, jestem z siebie dumna!). Wczoraj pisałam kolejną próbną maturę z matematyki (zgadza się, wczoraj była sobota) i to ją postawiłam sobie jako wyznacznik mojego przygotowania do matury. Jeśli pójdzie mi dobrze, to już nie będę sobie zaprzątała myśli matematyką, a skupię się na powtarzaniu lektur, bo to jest dla mnie najgorsze. Niby już coś umiem, aleeee...

Pierwszy raz w Bazylei byłam prawie 3 lata temu. I na pewno nie przeszło mi przez głowę, że będę tam kiedyś mieszkać! Absolutnie nie! Co prawda miasto od razu mi się spodobało, ma to coś, co ja lubię. Duże, międzynarodowe miasto, a dookoła pełno sklepów! Czy można chcieć czegoś więcej? ;)

Myślę, że takich postów o Bazylei będzie mnóstwo, gdy się już przeprowadzę. Postaram się wtedy robić dobre zdjęcia obiektów wartych zobaczenia. Myślę, że z tym nie powinno być problemu.

W tym kościele (reformatorski pod wezwaniem jakiejś Elżbiety) znajduje się grób Erasmusa z Rotterdamu (chociaż dowiedziałam się po fakcie, więc muszę się znów tam wybrać).


Czerwony budynek to ratusz. Wygląda imponująco.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz