sobota, 28 listopada 2015

Pierwsze koty za płoty

     Wczoraj o godzinie 21:00 miałam rozmowę z rodziną z Bazylei. Właściwie to tylko z HM, ale myślę, że to wystarczyło. W każdym razie, jestem pod wielkim wrażeniem. Mamy wiele wspólnego, bije od niej ogromna energia, uśmiech nie schodzi jej z twarzy! Rozmawiałyśmy 45 minut, więc chyba dość długo. Szczególnie, że nasza rozmowa była bardzo naturalna i spontaniczna, a nie jakieś sztywne "pytanie-odpowiedź". 

     Powiedziała, że jest dobrej myśli, w sumie to chyba chciałaby mnie mieć jako swoją nową au pair, ale przed nią jeszcze dwie rozmowy z innymi dziewczynami. Od razu stwierdziłam, że nie ukrywam, iż jestem nimi bardzo zainteresowana, a ona na to odpowiedziała, że będziemy w kontakcie i wróci do mnie z odpowiedzią jak najszybciej. 

     Trzymajcie kciuki, bo bardzo chciałabym przeżyć z tą rodziną swój pierwszy rok bycia au pair! Pierwszy, bo nie wykluczam ponownego wyjazdu gdzieś indziej (może dorosnę do Stanów?). 

czwartek, 26 listopada 2015

Chyba jednak nie w Ameryce...

     Powiecie, że zgłupiałam, ale ostatnio myślałam o tym, czy na pewno chcę być au pair w USA. No i chyba nie... Chcę zobaczyć USA, chcę być au pair, ale czy abym na pewno dała sobie tam radę? Mam jeszcze jeden powód dlaczego nie USA - ale o tym za chwilę.

     Zacznę od tego, że Polka z Berlina, o której pisałam w poprzednim poście to jakaś małpa. Pisze ze mną po niemiecku, w dupie ma polski. 260 euro miesięcznie, opłać sobie podróż, kurs i ubezpieczenie, bo co ją to obchodzi. Jej ma być dobrze, a mi już nie musi. Także dziękujemy tej paniusi, nie będzie nikogo wykorzystywać.

     Wczoraj aplikowałam do dwóch kolejnych rodzin w Szwajcarii. Jedna spodobała mi się najbardziej i zgadnijcie co? Są mną zainteresowani! Już jutro będę miała z HM rozmowę na Skype! Jestem zachwycona. A teraz przejdźmy do szczegółów.

*HM i HD są farmaceutami. HM pracuje na 60% etatu zazwyczaj w domu, HD stałe zatrudnienie. 
*Dzieci - G 11 miesięcy, B6, B8.
*Mieli już kilka au pair.

     Rodzina szwajcarsko-austryjacka mieszka na obrzeżach Bazylei (a ja kocham Bazyleę!) w domu jednorodzinnym. Opłacają przyjazd, kurs niemieckiego (10 godzin miesięcznie), ubezpieczenie oraz wykupują bilet miesięczny na całą komunikację w Bazylei. Obowiązki to zajmowanie są małą 3 dni w tygodniu przez 6 godzin. Zaprowadzanie i odbieranie chłopców ze szkoły, czasem pomoc w kuchni, ale nie wymagają sprzątania, bo mają sprzątaczkę. Dzieci chodzą o 20:00 spać, więc super. I prawdę mówiąc, to obowiązków tyle. W sumie nie więcej niż 30 godzin pracy tygodniowo i 600 franków miesięcznie (ok. 2350zł). Żyć, nie umierać! Własny pokój z łazienką, wszystkie weekendy wolne, zabierają au pair na wakacje, wypady etc. 

     A i jeszcze to jest tylko jakieś 55km od moich rodziców! Jeśli wszystko pójdzie dobrze, to będę au pair w Bazylei! Trzymajcie kciuki!

środa, 25 listopada 2015

Match #3 na AuPairWorld.com

     Wczoraj, gdy rozmawiałam z mamą na Skypie, znów dostałam wiadomość na aupairworld.com. Cieszę się, że ktoś w ogóle interesuje się moją osobą, to strasznie miłe. 

     Polka mieszkająca w Berlinie, chłopcy bliźniaki, 3 lata. Przyznam, że nawet spodobał mi się jej profil, więc po krótkiej rozmowie z mamą zdecydowałam się kliknąć "positive reply". Razem z mamą doszłyśmy do wniosku, że jeśli znajdę PM w Europie, to odpuszczę sobie USA. Chociaż dalej tak bardzo chcę tam jechać! Ale Stany nie zając. Na razie nie otrzymałam zwrotnej wiadomości od tej pani, ale przyznam, że bardzo chcę z nią porozmawiać.

     Wysłałam też aplikacje do dwóch rodzin w Szwajcarii. Może jeśli zainteresowaliby się mną, to chcieliby się spotkać pod koniec grudnia lub na początku stycznia? Jadę na święta do Szwajcarii, więc jestem skłonna pojechać się spotkać i porozmawiać z rodzinami na żywo. Gdyby zgodzili się na spotkanie, to oznaczałoby, że są w porządku, a jeśli wykręciliby się, to jakiś znak, że nie grają fair. 

     Teraz pozostaje mi czekać na odpowiedzi ze strony tych trzech rodzin. Zobaczymy jak to będzie, ale w głębi duszy chciałabym, żeby wszyscy mi podziękowali ładnie, a ja wtedy nie rezygnowałabym z myśli o Stanach.

sobota, 21 listopada 2015

Match #2 na AuPairWorld.com

     Dzisiaj miałam półtorej godziny matematyki o 8 rano w szkole. Tak. 8 godzin. Sobota. Szkoła. Matma. To było najgorsze półtorej godziny, ledwie żyłam! Co mówić o liczeniu funkcji! Co drugą sobotę mam powtórzenie do matury, tak bardzo nie chciało mi się iść, ale w końcu się zmusiłam.

     Po powrocie do domu dostałam maila, że na aupairworld.com czeka na mnie wiadomość. Od razu tam weszłam, żeby nie odwlekać. Wiadomość była od single mom z Niemiec, gdzieś tam w okolicach Hamburga. Dzieci G3 i B5. Ona zajmuje się castingami do filmów oraz ma dwie agencje modelek. W sumie nie wymaga dużo, ale zdarza jej się być kilka dni w tygodniu poza domem, a ty zajmuj się dziećmi. Także nie. Za nic nie zrezygnowałabym z czekania na matche z USA w zamian za pracę w Niemczech praktycznie 24h na dobę przez większość tygodnia.

     Jedynie co, to ta strona i te matche upewniają mnie w mojej decyzji o wyjeździe do Stanów oraz o tym, że na pewno znajdzie się ktoś, kto zechce mnie przyjąć do swojej rodziny i nie zostanę sama na lodzie. Jest to też duża szansa, żeby poćwiczyć rozmowy z rodzinami przed tymi oficjalnymi matchami z APC! I'm so excited!

piątek, 20 listopada 2015

AuPairWorld.com, 1st match?

     Coś mnie tknęło, żeby wejść dzisiaj na aupairworld.com, czyli stronę, gdzie konto mam tylko w razie czego - a tam wiadomość od brytyjskiej rodziny mieszkającej w Portugalii, czy nie chciałabym może przyjechać do nich. Ale, ale...!

     Wydają się mili, no ale dużo obowiązków, w dzień tylko 3 godziny wolnego, 2-3 babysitting tygodniowo (!), brak wolnych weekendów (serio?!), HM pracuje z domu, ale i tak wszystko robiłabym ja. Dzieci B7 i G12. I tylko 100 euro tygodniowo, zero pieniędzy na naukę, a transport sama sobie załatw. 

     Także pozdrawiam serdecznie! Podziękowałam i napisałam, że jestem póki co zainteresowana tylko USA, a dopiero gdyby się nie udało (odpukać!), to będę szukała w Europie.

niedziela, 1 listopada 2015

Listopadowy update

     Od 19 dni jestem dostępna w au pair rommie, no i jak się spodziewałam - jeszcze nikt się nie odezwał, za wcześnie, żeby ktoś potrzebował au pair na połowę czerwca, ale na razie się tym nie martwię! Dwa dni  temu dołączyłam do grupy "polskie au pair w USA" na facebooku, a co za tym idzie, dowiedziałam się wielu bardzo istotnych rzeczy, o których nie miałam wcześniej pojęcia. Przeraził mnie fakt jak dużo dziewczyn trafia do rematchów - i to nie dlatego, że mają takie widzimisię. Niektórzy Amerykanie wydają się okrutni, a poszukiwanie perfect match wcale nie jest takie łatwe. Zaczęłam mieć obawy, czy aby na pewno postąpiłam dobrze przystępując do programu au pair, bo co jeśli trafi mi się okropna rodzina *odpukać to* i się załamię? W najbliższym czasie będę musiała się pogodzić z tą myślą, że scenariusze mogą być różne. 

     Zarejestrowałam się również na aupairworld.com, gdzie do państw, które mnie interesują dodałam Wielką Brytanię i Szwajcarię. Zrobiłam to z całkowitej ciekawości i na wypadek, gdyby coś mi się odwidziało. Lepiej mieć więcej możliwości niż potem żałować, że się nic nie zrobiło. To nie tak, że ja nie chcę lecieć do Stanów, bo pragnę tego, ale wolę dmuchać na zimno. Stany to moje największe marzenie, będę robiła wszystko, żebym znalazła idealną rodzinę, ale jednak stres jest ogromny, a przecież jeszcze nic takiego nie zrobiłam! 

     W tym momencie powinnam czytać "Mistrza i Małgorzatę", przeczytałam dopiero 22 strony, a mam to przeczytać na jutro... Tylko, że ja się nie mogę skupić na czytaniu, na uczeniu się, w sumie to na niczym. Ostatnimi czasy nie mam nawet życia towarzyskiego, siedzę tylko jak głupia pod kołdrą z laptopem i robię wszystko, żeby przypadkiem się za bardzo nie wysilić. Jedyne co mnie pocieszyło na duchu, to fakt, że dziś po raz pierwszy od miesiąca spotkałam się z bratem. Nie wiem dlaczego, ale on wcale nie utrzymuje ze mną kontaktu, a poza dziadkami i chrzestną w Polsce został mi tylko on. Nie zmuszę go do widywania się, jeśli nie chce. W końcu nie jest już małym dzieckiem...