niedziela, 1 listopada 2015

Listopadowy update

     Od 19 dni jestem dostępna w au pair rommie, no i jak się spodziewałam - jeszcze nikt się nie odezwał, za wcześnie, żeby ktoś potrzebował au pair na połowę czerwca, ale na razie się tym nie martwię! Dwa dni  temu dołączyłam do grupy "polskie au pair w USA" na facebooku, a co za tym idzie, dowiedziałam się wielu bardzo istotnych rzeczy, o których nie miałam wcześniej pojęcia. Przeraził mnie fakt jak dużo dziewczyn trafia do rematchów - i to nie dlatego, że mają takie widzimisię. Niektórzy Amerykanie wydają się okrutni, a poszukiwanie perfect match wcale nie jest takie łatwe. Zaczęłam mieć obawy, czy aby na pewno postąpiłam dobrze przystępując do programu au pair, bo co jeśli trafi mi się okropna rodzina *odpukać to* i się załamię? W najbliższym czasie będę musiała się pogodzić z tą myślą, że scenariusze mogą być różne. 

     Zarejestrowałam się również na aupairworld.com, gdzie do państw, które mnie interesują dodałam Wielką Brytanię i Szwajcarię. Zrobiłam to z całkowitej ciekawości i na wypadek, gdyby coś mi się odwidziało. Lepiej mieć więcej możliwości niż potem żałować, że się nic nie zrobiło. To nie tak, że ja nie chcę lecieć do Stanów, bo pragnę tego, ale wolę dmuchać na zimno. Stany to moje największe marzenie, będę robiła wszystko, żebym znalazła idealną rodzinę, ale jednak stres jest ogromny, a przecież jeszcze nic takiego nie zrobiłam! 

     W tym momencie powinnam czytać "Mistrza i Małgorzatę", przeczytałam dopiero 22 strony, a mam to przeczytać na jutro... Tylko, że ja się nie mogę skupić na czytaniu, na uczeniu się, w sumie to na niczym. Ostatnimi czasy nie mam nawet życia towarzyskiego, siedzę tylko jak głupia pod kołdrą z laptopem i robię wszystko, żeby przypadkiem się za bardzo nie wysilić. Jedyne co mnie pocieszyło na duchu, to fakt, że dziś po raz pierwszy od miesiąca spotkałam się z bratem. Nie wiem dlaczego, ale on wcale nie utrzymuje ze mną kontaktu, a poza dziadkami i chrzestną w Polsce został mi tylko on. Nie zmuszę go do widywania się, jeśli nie chce. W końcu nie jest już małym dzieckiem...

4 komentarze:

  1. Trzymam kciuki za Twój wyjazd do USA. Jasne, rozumiem, że masz obawy, czy trafisz na swoją idealną rodzinę, że trochę przeraża Cię myśl, że innym udawało się dopiero po kilku razach, ale nie warto zamartwiać się na przyszłość. Oczywiście, łatwo jest udzielać takich rad, ale wiem jak to jest, gdy wyolbrzymiamy coś w głowie, a rzeczywistość okazuje się zupełnie nieszkodliwa. Nie nakładaj presji na siebie samą i uważam, że mądrze postąpiłaś, że dodałaś dodatkowe kraje do swojej opcji - czasem jeśli nie dostajemy tego czego chcemy wcale nie oznacza, że to co nam się przytrafia jest gorsze
    pozdrawiam
    Nat

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za te słowa wsparcia! To wiele dla mnie znaczy, opinie osób z zewnątrz są bardzo potrzebne. :)

      Usuń
  2. Mam nadzieję, że jeśli jako AuPair uda ci się wyjechać do miejsca, którego chcesz i trafisz do dobrej rodziny.. :) Nie ma się co martwić na zapas! Powodzenia ♥

    my-wayyy.blogspot.com (kliknij)

    OdpowiedzUsuń
  3. Będzie dobrze, gdzieś czeka tam na Ciebie wymarzona rodzinka :)
    www.paulaintheusa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń