poniedziałek, 11 stycznia 2016

Lecę w maju!

     Lecę, lecę, lecę! Host jest tak zaangażowany, że aż serce się rozpływa z wdzięczności. Wczoraj wysłał mi kilka maili z możliwościami lotu. Ja już wybrałam. Lecę 16 maja z lotniska Chopina w Warszawie na lotnisko Basel-Mulhouse-Freiburg. Wybrałam tę opcję, bo mam dobre połączenie przejazdowe z Warszawą, a ze Śródmieścia jeździ pociąg prosto na lotnisko. Generalnie miałam zacząć pracę 16 maja, a opóźni się do jeden dzień przez mój lot, ale 14 maja nie leci nic co interesowałoby nas, a 15 maja jedynie z Krakowa, a tam dostać się ode mnie w niedzielę graniczyłoby z cudem. Plan jest taki, że 16 maja ok. godziny 4:00 rano pojadę busem do Warszawy (gdzie powinnam być ok. 8:00) i stamtąd udać się na pociąg, który podejrzewam kursuje co jakiś czas, a jechać ma ok. 25 minut. Jeśli dotarłabym na lotnisko o godzinie 9, to byłaby ponad 5 godzin przed odlotem. Ale... Nigdy nie leciałam samolotem, a poza tym będę sama jak palec, więc wolałabym mieć więcej czasu i pokręcić się po strefie bezcłowej niżeli stresować się, że coś mi się nie uda.
     Zaraz wybieram się na pocztę, żeby wysłać podpisany kontrakt. Poza tym jutro muszę wysłać skan zdjęcia do paszportu i jeszcze dziś czeka mnie 20-minutowy test online z niemieckiego, który przyporządkowuje do poziomu zaawansowania, a dzięki temu host będzie mógł zapisać mnie na zajęcia na moim poziomie. Myślę, że to bardzo fajna opcja, bo nie będę musiała sama chodzić po szkołach i szukać igły w stogu siana. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz