sobota, 12 grudnia 2015

Szwajcarska biurokracja i pełen kalendarz studniówkowy

     I tym razem nie o mojej przyszłej "pracy" jako au pair w Szwajcarii, a o tym, że te wszystkie machiny urzędnicze potrafią być zabijające! Od kilku ładnych lat moi rodzice pobierają zasiłek rodzinny w Szwajcarii, bo zdecydowanie lepiej im się opłaca niż w Polsce. Co roku przez "kochaną" pracodawczynię mojego taty, razem z mamą musiałyśmy wypełniać pełen stos druków. Babka powiedziała, że jak mama już będzie mieszkać w Szwajcarii, to nie będzie trzeba wypełniać tych wszystkich papierów. I co? I g***o. Muszę latać po wszystkich urzędach, załatwiać rodzicom jakieś bezsensowne papiery, bo kanton chce druki od moich dziadków, którzy nie mogą tego zrobić, bo nie są opiekunami prawnymi. Ba, nawet nie mogą nimi być! Ja jestem pełnoletnia, halo, kto pełnoletni i o zdrowych zmysłach może mieć opiekuna prawnego? Ale co to obchodzi szwajcarskich jegomości?
     
     Pani w MOPS-ie, kiedy poszłam po papierek, że nie pobieramy rodzinnego w Polsce, była w szoku. Dla mniej to niedorzeczne wystawiać jakieś dokumenty na dziadków, którzy nic do tego nie mają. Ale co zrobisz jak nic nie zrobisz? Do piątku muszę uporać się ze wszystkimi urzędami, urzędnikami, którzy nie niosą pomocy, a potem w trybie natychmiastowym dać dokumenty do przetłumaczenia tłumaczowi przysięgłemu i wysłać do ROPS-u w Lublinie, a tam albo pójdą na rękę i rozpatrzą wszystko szybko, albo dopiero w lutym dostaniemy rodzinne i wyrównanie za poprzednie niepłacone miesiące. Jakby ta cudowna szefowa poinformowała tatę wcześniej (bo papiery dla nas miała już dawno temu) to spokojnie załatwiłabym to i nie stresowałabym się. Teraz to ja się zastanawiam, czy zdążę przed piątkiem. W końcu w kolejny poniedziałek jadę do rodziców na święta, a nikt inny za mnie tego nie załatwi...


     Teraz przejdę do przyjemniejszych dla mnie rzeczy. Pełen kalendarz studniówkowy? O co w tym wszystkim chodzi? Sama zrezygnowałam ze swojej studniówki, nie jestem osobą imprezową, nie lubię tego typu imprez, a spędzenie nocy z ludźmi, z którymi widuję się, bo muszę, byłoby dla mnie skazaniem na śmierć. Także nie idę. Wolę pieniądze spożytkować na lepszy cel (dobrze, że moja mama tego nie czyta, bo od razu wiedziałaby, że chcę kupić nowe pędzle!). Zdecydowałam się robić dziewczynom makijaże studniówkowe za przystępną cenę. Nie biorę nie wiadomo ile. Biorę tyle, na ile pozwala mi na to sumienie (a to ze względu na to, że nie mam jeszcze żadnego certyfikatu, etc.). Generalnie to jest dla mnie forma szkolenia swoich umiejętności, a wiadomo, że za darmo nie mogę tego zrobić, bo za coś te kosmetyki muszą być, nie mogę dokładać do "interesu". 

      Za pieniądze zarobione na makijażach kupuję nowy zestaw pędzli! Zdecydowałam się na 12 pędzli z Nanshy, bo są w tej samej cenie, co 6 pędzli z Zoevy. I pomimo że kocham Zoevę i na pewno jej nie zdradzę, to chcę też wypróbować Nanshy i sprawdzić, czy mi pasują. Z tego wszystkiego nie zostanie mi dużo pieniędzy, więc odłożę to na zestaw z Semilaca (już słyszę głos mamy, która krzyczy, że pieniądze wydaje na byle co). 

     W życiu kieruję się mottem "Trzeba się rozwijać!", dlatego też zrobię wszystko co w mojej mocy, bo być coraz lepszą wizażystką i zdobyć w tym zawód!

2 komentarze:

  1. biurokracja wszędzie taka sama, może gdzieniegdzie znajdzie się taka w łagodniejszej odmianie:) ostatnio próbowałam wytłumaczyć pani w urzędzie miasta, że 15-minutowa przerwa kawowa nie może trwać 45 minut... jakbym po chińsku do niej mówiła...
    strasznie fajnie, że zmieniłaś tło na białe, lepiej się czyta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie też stwierdziłam, że biel będzie znacznie lepsza :)

      Usuń