Cześć wszystkim! Co u mnie? Pomału powinnam zacząć się zbierać, tj. pakować na wyjazd! Już w poniedziałek jadę, tak bardzo nie mogę się doczekać. Walizki nawet nie zaczęłam pakować, ale pewnie po napisaniu postu zacznę wrzucać te ubrania, w których przez weekend nie będę chodzić. Nie biorę dużo ubrań, bo mam w planach kupić kilka rzeczy w Szwajcarii. Poza tym nie zmieści mi się nie wiadomo co, ponieważ zabieram ze swoją pierogi z kapustą i grzybami mojej babci! ♥
Dziś nie byłam w szkole, strasznie źle się czułam, więc zdecydowałam, że jeden dzień różnicy nie zrobi. Szczególnie, że tak naprawdę dzisiaj miałam tylko polski, a z nadrobieniem nie będę miała problemu. Poza tym, dzisiaj miała przyjść do mnie dziewczyna na makijaż próbny, ale coś jej wypadło i ma przyjść w niedzielę. Nie podoba mi się to, bo będę latać jak poparzona, sprawdzać, czy wszystko spakowałam, ale wyjścia nie ma, bo wracam 8 stycznia, a jej studniówka jest dzień później. Jutro mam nadzieję spotkać się z Karolą, planujemy pójść na kawę z racji tego, że mnie nie będzie 2,5 tygodnia i nie będziemy się widzieć. Mam też odwiedzić babcię, spotkać się z moją cudowną Sylwią. Weekend dość napięty!
Ale, ale! Piszę ten post z całkiem innym zamiarem niż pisanie co u mnie. W środę poszłam do zamojskiej manufaktury słodyczy, która znajduje się praktycznie pod moją szkołą. Cudowne miejsce, gdzie utalentowane panie własnoręcznie robią słodycze z naturalnych barwników, bez glutenu. Zdecydowanie dużo zdrowsze wersje landrynek, żelek od tych sklepowych.
Poszłam tam z zamiarem zakupienia kilku słodkości dla mojego brata na święta oraz dla moich host dzieciaczków! 3 stycznia (co pewnie pisałam już dwa razy, ale powtórzę się) jadę do mojej host family, która mieszka na obrzeżach Bazylei, żeby podpisać kontrakt. Nie wiem czy pisałam, ale dyrektor zgodził się przesunąć mi terminy matury ustnej na najszybszy termin. Mam nadzieję, że rodzinie posmakują. Wzięłam też żelki-pianki dla małej X., nie wiem czy HM pozwoli jej to zjeść, ale wzięłam, bo pani mówi, że rodzice kupują małym dzieciom te pianki.
Przeurocze są te słodkości,aż szkoda jeść :)
OdpowiedzUsuń