piątek, 25 grudnia 2015

Cheap and Chick by Moschino

     Obiecałam, że napiszę po przyjeździe i oto jestem. Co prawda jestem w Szwajcarii już od 4 dni, ale nie było o czym pisać, a samo "hej, żyję" byłoby co najmniej dziwne.

     Jestem już po Wigilii z rodzicami, która była... inna. Nie wiem jak to określić, bo pierwszy raz spędzam święta tylko z rodzicami z dala od całej rodziny. Od razu mogę stwierdzić, że coroczne święta u babci są najlepsze i nie ma co, jak już wyjadę z Polski, to chociaż na święta trzeba będzie przyjechać.

      Punktem zaskoczenia jest dla mnie mój prezent świąteczny, bo spodziewałam się wszystkiego, tylko nie kolejnych perfum! Kocham perfumy, więc jak dla mnie bomba, a o tych z Moschino marzyłam od dawna, wąchałam je wiele razy i bardzo mi się podobały. Tylko zawsze, gdy kupowałam perfumy zapominałam o nich! A teraz je mam. W zestawie z perfumami była miniaturka balsamu perfumowanego o tym samym zapachu. Na balsam do ciała go nie przeznaczę, bo jest zdecydowanie za mały, ale lubię mieć w torebce krem do rąk i myślę, że w tej roli sprawdzi się wyśmienicie. Dodatkowo do całości była dołączona cudowna kosmetyczka Moschino na złotym łańcuchu (jakby się uprzeć, to można zrobić z niej małą torebkę przez ramię i zastanawiam się czy tak nie zrobić). Ogólnie jestem zadowolona, nie ma na co narzekać, szczególnie, że planuję tutaj zrobić jeszcze jakieś małe zakupy kosmetyczne i kupić botki, może jakiś sweter. 


A Wam jak mijają święta? Prezenty się udały? :)

1 komentarz:

  1. przybij piątkę, mam tak samo z perfumami! nigdy ich nie dość ;)

    OdpowiedzUsuń