Co łączy ze sobą te 3 fakty? A to, że jak skończę egzaminy ustne (11 maja) to mam 4 dni na przygotowanie się do wylotu. A wylot spowoduje początek pracy podczas której mam wakacje. Do matury 58 dni. Do wylotu 70. A do wakacji jeszcze troszkę, ale mimo wszystko.
Maturę zaczynam jak wszyscy 4 maja, a ostatni egzamin mam już 11 maja, co bardzo mnie cieszy. Jednak zamiast wziąć się w 100% w garść, piszę właśnie ten post. To nic, że sorka od matmy zadała na weekend ponad 60 zadań. To nic, że obok mnie leży papier kancelaryjny i czeka, aż wypełnię go jakimś marnym wypracowaniem. To nic, że znów czeka mnie ogrom słownictwa z angielskiego. To wszystko, to nic. Stresuję się, bo zamiast robić coś pożytecznego, ja nie mam już sił i nie robię nic. Nie mam sił robić zadań z matematyki. To jest dla mnie najgorsze, bo oczywiście w domu mi nic nie wychodzi, a ja nie jestem w stanie zrobić wszystkich zadanych zadań ze względu na równie ważne obowiązki z innych przedmiotów. Staram się to jakoś podzielić, ale nie zawsze wychodzi. Właściwie ostatnio nic mi nie wychodzi...
Na wylot czuję się już prawie przygotowana. Ostatnio wymieniłam z hostem kilka maili, dzięki którym, wiem co im kupić. Przyszły do mnie kilka dni temu kolorowanki dla dzieci, tomik Szymborskiej po angielsku i polskie przepisy po angielsku. Host napisał mi, że uwielbia piwo, a hostka czekolady. Wspólnie mają się zastanowić, co będzie najlepszym prezentem dla dzieci. Jeszcze nie uzyskałam odpowiedzi, ale mam na to czas.
Oficjalnie dowiedziałam się, że mam wolne od 23 lipca do 7 sierpnia, co oznacza, że muszę coś ze sobą zrobić. Na początku miała do mnie przyjechać przyjaciółka, ale to raczej nie wypali w tym roku. W ostatnim tygodniu lipca do moich rodziców przyjeżdża rodzina, a w pierwszym tygodniu sierpnia mój brat ze swoją dziewczyną. Jeśli chodzi o mnie, to chyba zaraz poproszę rodziców o zarezerwowanie lotu do Barcelony... Ja nie żartuję. 24-29 lipca, przelot w dwie strony + nocleg wyniesie mnie mniej więcej 285chf. Wiadomo, na miejscu jakieś bilety na metro, jedzenie, pamiątki, wstępy do różnych miejsc. Ale planuję przeznaczyć na wakacje miesięczną wypłatę, a jeśli coś zostanie, to dobrze. Kiedy przyjedzie mój brat, pewnie będę u rodziców. Zawsze, gdy mój tata jest w pracy, daje mi samochód na cały dzień, żeby gdzieś pojeździć. Rano zawożę do do pracy, wieczorem odbieram. W ciągu dnia mogłabym z bratem, jego dziewczyną i najmłodszym bratem pojeździć tu i tam.
Teraz, gdy się trochę "wygadałam" i czuję się lepiej, zabiorę się za wypracowanie. I postawię sobie jeszcze pytanie - dlaczego wszystko odkładam zawsze na ostatnią chwilę?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz