W czwartek dostałam już umowę. Od razu przeczytałam ją, podpisałam i niezwłocznie wysłałam wczoraj z rana. Przyznam szczerze, że dopiero teraz zaczynam się stresować, ale cieszę się, że postanowiłam wcześniej załatwić wszystkie sprawy papierkowe. Gdybym zabrała się za to w styczniu, pewnie bym się nie wyrobiła. Teraz już jestem przytłoczona nauką, a co mówić jak będzie w styczniu.
Razem z mamą bardzo się cieszymy, od kiedy powiedziałam jej o mojej decyzji, bardzo mnie wspiera. Trochę inaczej jest z tatą, który chciałby mnie wspierać, ale boi się. Cały czas opowiada, co na tym świecie się dzieje etc, ale przecież nie jestem w stanie przewidzieć co ze mną będzie. Moi rodzice mieszkają w Szwajcarii i gdyby nie USA, to po maturze pojechałabym tam i kto powiedział, że tam się coś nie stanie? Ja chcę realizować swoje marzenia, najpierw au pair w Stanach, potem szkoła wizażu, a co będzie dalej, to się okaże.
Wszyscy mnie pytają, co mnie skłoniło do podjęcia decyzji o wyjeździe do Stanów. Przede wszystkim od zawsze marzyłam o zwiedzeniu tego kraju, coś mnie tam ciągnie, ale raczej nie chciałabym tam mieszkać na zawsze. Poza tym, to jest duży krok do usamodzielnienia się, do bycia w 100% odpowiedzialnym. O au pair dowiedziałam się od koleżanki, która sama wyjechała tak do Anglii i już tam została. Potem dowiedziałam się, że moja chrzestna była au pair 14 lat temu! Wiedziałam, że podczas studiów była w Niemczech, ale nie zdawałam sobie sprawy, że była au pair. Dzięki niej zgłębiłam wszystko o au pair, a że lubię dzieci, sama postanowiłam się wybrać do USA.
Teraz czekam aż umowa dojdzie. Potem kolejne kroki przede mną. Już nie mogę się doczekać!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz