wtorek, 29 września 2015

Kryzys

     Plan miał wyglądać tak, że miałam postarać się załatwić wszystkie dokumenty jak najszybciej, a wyszło jak zawsze. Będę mieć trzy referencje opieki nad dziećmi, ale oczywiście weź się człowieku umów tak, żeby wszystkim pasowało. Z jedną z Pań jestem umówiona, do drugiej nie mogę się dodzwonić, a chrzestna jak zwykle zapomina. Za każdym razem, gdy jestem u cioci o wszystkim zapominamy. Plotki pochłaniają nas całkowicie. Poza tym mam już wszystko, czekam jeszcze na interview, które nie wiem kiedy się odbędzie. Chciałam to spiąć w jak najbardziej możliwie krótkim czasie, ale widocznie tak się nie da. 
     Na dodatek wszystkiego - rozłożyło mnie. Wczoraj wieczorem leżałam z bólem gardła i stanem podgorączkowym. Rano wstałam z tak palącym gardłem, że miałam ochotę zostać w domu, ale z drugiej strony nie chcę mieć zaległości w szkole, zebrałam się i dzielnie pomaszerowałam do szkoły. Jednak szybko tego żałowałam. Wytrwałam jakoś sześć lekcji i jak najszybciej wróciłam do domu. W tym momencie siedzę otoczona wszystkimi możliwymi lekami. Mam zamiar pójść zaraz do lekarza, a w drodze powrotnej muszę zajść do drukarni i zeskanować dokumenty, które już mam i wysłać do Pani z agencji. 
     Mam nadzieję, że szybko wyzdrowieję i nie będę musiała leżeć w domu, bo to żadna przyjemność przepisywać później notatki i nadrabiać sprawdziany. Nawet jeśli nie planuję iść na studia, na które wymagają matury, to i tak wypadałoby ją zdać... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz