... I tu wcale nie chodzi o dobrze wysmażonego steka! Jestem strasznie zmęczona po dzisiejszej wyprawie do Lublina. Niecałe 85km drogi bus przejechał w 1,5 godziny, rekordowo! Chyba jeszcze nigdy tak długo nie jechałam do i z Lublina. A co poza tym? Jestem już po rozmowie w języku angielskim. Jeszcze przed wyjazdem stresowałam się tak bardzo, że musiałam wziąć pastylki uspakajające! Ale nie było tak źle. Spotkanie trwało 15, może 17 minut. Rozmowa składała się z 30 pytań, na wiele z nich trzeba było tylko odpowiedzieć "tak/nie".
Poza tym, korzystając z okazji, że byłam już w Lublinie, zdecydowałam się przejść po centrach handlowych. Ja jak to ja, poszłam do Inglota i zakupiłam pięć cieni z serii freedom system. Oczywiście mam stoisko Inglota w swoim mieście, ale musiałam się zaopatrzyć w te cienie, które nie są u mnie dostępne. Kupiłam również mój ulubiony lakier do paznokci, którego dawno nie mogłam dorwać w Internecie. Essie - Bahama Mama - gdzie Essie jest właśnie w Superpharmie na promocji -30% i lakier wyniósł mnie tylko 25zł.
Musiałam również poprawić kilka informacji w au pair room na stronie agencji amerykańskiej, czeka mnie jeszcze napisanie family letter, muszę błagać ludzi o odszukanie zdjęć, na których jestem z dziećmi, a jutro czeka mnie wyprawa do fotografa i Wydziału Komunikacji w Urzędzie Wojewódzkim, gdzie mam wyrobić Międzynarodowe Prawo Jazdy. Wydaje mi się, że jak załatwię te rzeczy, to będę mieć już wszystko i zostanie mi jedynie wysłać skompletowane dokumenty, zatwierdzić profil na stronie amerykańskiej i to byłby koniec. Potem kwestia szukania rodziny, ale z tym wcale mi się nie śpieszy ze względu na to, że planuję wylot na czerwiec 2016.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz