Hej! Piszę tego posta po prawie 2-óch latach od ostatniego. Dlaczego przerwałam pisać bloga i co w tym czasie przydarzyło się w moim życiu?
Odpowiedź na to pierwsze pytanie nie jest taka prosta. Zwyczajnie byłam leniwa. Po 30 godzinach tygodniowo (co nie jest dużo, ale mimo wszystko) i spotkaniach ze znajomymi (których było tak wiele, że nie miałam czasu odpocząć) najzwyczajniej na świecie odechciewało mi się pisać bloga. Aczkolwiek po tej jakże długiej przerwie z blogowaniem zdecydowałam się wrócić. Nie wiem jak na długo, ale mam nadzieję, że zostanę na dłużej niż zazwyczaj. Chciałabym znaleźć motywację, aby tym razem się nie poddać i nie zrezygnować z marzeń, a przede wszystkim, żeby pisać w języku polskim, bo moja gramatyka zaczęła kuleć!
Chciałabym zacząć kolejny akapit od "a więc...", ale wiem, że nie tak mnie nauczono! Poprawiam sama siebie, mówiąc pod nosem - jasna cholera! dlaczego tak łatwo wypieram język polski?! - Na to pytanie - póki co - nie potrafię znaleźć odpowiedzi, aczkolwiek chętnie w końcu odpowiem na pytanie z pierwszego akapitu - co przydarzyło mi się w czasie, kiedy nie pisałam żadnych postów na bloga?
1. Wrzesień 2016 był przełomowym miesiącem, kiedy jednak postanowiłam opuścić Szwajcarię. Doszłam do wniosku, że mimo iż lubię ten kraj, to chyba nie wystarczająco, żeby w nim mieszkać na dłuższą metę. Wyjechałam do Wielkiej Brytanii - ponownie w roli au pair.
2. Byłam au pair w okolicach Winchester, Hampshire (ok. godzinę pociągiem na południowy wschód od Londynu) przez 9 miesięcy. Plan był taki, żeby zostać na rok, ale moja rodzina poinformowała mnie, że wyprowadzają się do Hiszpanii. Swoją drogą, pewnie nie wytrzymałabym z nimi psychicznie. Zdecydowanie za dużo dramatów jak dla mnie.
3. Znalazłam pracę w przedszkolu! W moje 20-ste urodziny miałam rozmowę kwalifikacyjną w przedszkolu i jeszcze tego samego dnia dostałam pozytywną odpowiedź od szefowej. Tak się stało, że już prawie rok od kiedy tam pracuję! I nie powiem, ale jest to naprawdę niesamowite uczucie wiedzieć, że mimo iż nie mam studiów, za co byłam tyle razy skarcona przez rodzinę, to osiągnęłam pewnego rodzaju sukces (chociaż nie jest idealnie).
4. Od końca sierpnia robię kwalifikacje przedszkolne. Coś jak polska przedszkolanka, w Wielkiej Brytanii jest to coś na zasadzie collegu, który porównałabym do technikum, ale ten zawód jest jak najbardziej bardzo szanowany na wyspach!
Te punkty są naprawdę wielkim skrótem mojego życia, ale nie chciałabym wracać do przeszłości, ponieważ były momenty, które bardzo mnie unieszczęśliwiły i cieszę się, że co było to nie wróci.
Myślę, że w przyszłych postach rozwinę tematy pracy zaraz po programie au pair, mojego kursu zawodowego i ogólnie życia w Wielkiej Brytanii, które wcale nie jest usłane różami jak to niektórzy lubią mówić (chyba chcą zgrywać wielkich panów...).
Na dzień dzisiejszy ciężko mi powiedzieć, kiedy będą pojawiały się posty. Fajnie byłoby ustawić jeden post na tydzień - pewnie soboty? Wtedy miałabym najwięcej czasu na napisanie jakichś wypocin, które będą przeczytane przez zaledwie kilka osób, ale dlaczego miałabym tego nie zrobić? Będę też ulepszała wygląd bloga przez najbliższy czas. Ogólnie lubię ten biały i przejrzysty, ale jest wiele rzeczy, które chciałabym udoskonalić. Może jakieś sugestie?
Hasta la vista!